
Przy stole znów trwała gorąca rozmowa o tym, że homoseksualiści są ok, ale nie powinni się obnosić, że ich manieryzmy są bardzo krzykliwe i przecież mają takie same prawa jak my, więc w ogóle w czym problem. Zaczęło się od stwierdzenia, że przyjaciel Karoliny jest zabawnym gejem, ale i trochę żenującym i czy nie wstyd jej tak się przy nim pokazywać, kiedy nosi różowe sweterki i macha dłońmi.

– Masz tylu świetnych znajomych, a najczęściej spotykasz się akurat z Adrianem – zaczął wywód ojciec nad obiadem, który już dawno stracił jakikolwiek smak. – Nie jestem w stanie zrozumieć, czemu nie widujesz się już z Darią.

Mama rzuciła jej krótkie spojrzenie znad miski z ogórkami kiszonymi. Ona pamiętała, czemu Karo nie odzywa się do Darii od dwóch lat. Laska zrobiła jej takie siano z mózgu, że niemal rwała sobie włosy z frustracji nad ich relacją. Ojciec jednak nie miał w zwyczaju ani zapamiętywać jej opowieści, ani zazwyczaj ich słuchać. Dlatego zaprzestała wchodzenia z rodziną w dyskusje i prób wyjaśnienia im, jakie głupoty pletli. Oni dobrze się czuli w swoim ignoranckim bagnie i nie zależało im, żeby chociaż wyjrzeć poza jego taflę. Starała się cieszyć rodziną, ignorując te bolące przebłyski. Po prostu nie zapraszała już przyjaciół do domu.

– Poza tym nikt normalny nie idzie na resocjalizację.

Gdyby ją kiedyś wysłuchali, wiedzieliby, że nikt nie nadawałby się na takie stanowisko lepiej, niż Adrian. Ale nie słuchali. Poza tym uważali, że resocjalizacja to bzdura i strata pieniędzy na społeczne dno.

– Dajcie już spokój Adriannie – zaśmiał się Dawid, jej brat. – Wiecie, co ostatnio wydarzyło się na hali?

Słuchali Dawida. I promienieli na jego opowieści, jego przygody, jego przekonania, jego plany; wszystko w Dawidzie składało się w idealną ścieżkę i narrację, o jakiej rodzice marzyli. Nawet kiedy popełniał błędy, niektóre całkiem poważne, zaciskali zęby i robili wszystko, by wyciągnąć go z kłopotów, choć zdaniem Karo powinien w końcu odbić się od rzeczywistości. Ona zaś po raz kolejny wbijała bez apetytu widelec w warzywa, czując, jak coraz bardziej ssie ją w żołądku. Karolinę wymalowano na czarno.
Dodaj komentarz