Uniwersytet w Seaberg na wschodzie Maine nie mógł się równać z taką sławą stanu jak ten w Castine, jednakże coś sprawiało, że jego budynki nigdy nie świeciły pustkami, nadając sennemu miasteczku cykliczny nurt, który wraz z pogodą wyznaczał przemijający czas. Może to był klimat tworzony przez rozświetloną słońcem mgłę o każdym poranku, obietnica odkrycia jakiejś tajemnicy wyszeptywana przez szumiące na wietrze drzewa, czy orzeźwiający zapach jodu unoszący się znad oceanu. Bardziej pragmatyczne umysły twierdziły zwyczajnie, że nad oceanem śmierdzi rybą, a miasto zamieszkują konserwatyczne pierniki, które nie potrafią dostrzec tego, że Seaberg nie stało się zatęchłą dziurą jedynie dzięki napływowi młodej krwi garnącej się do nauki – nie można było jednak zaprzeczyć, że wysoki próg wejścia przy średniej wagi opłatach oraz dobrej kadrze nauczycielskiej zapewniał zawsze nowych studentów i nauczanie na wysokim poziomie bez całej tej otoczki cechującej nadętych i bogatych bufonów odczuwalnej na wielkich uczelniach państwowych. Seaberg stało się areną stałych zwarć między pokoleniami w tym samym czasie propagując tradycję i postęp, będąc w ten sposób atrakcją zarówno dla studentów jak i ustatkowanych już rodzin.

Wydarzenia z początku jesieni w roku 2016 może nie wstrząsnęły miasteczkiem, ale skutecznie niszczyły stabilność nastroi niczym fale podmywające klif. Już w pierwszych dwóch tygodniach semestru doszło do zaginięcia jednej z najlepszych studentek na uczelni, wywołując wśród studentów i kadry nauczycielskiej słuszne niepokoje. Pewnego dnia Lilian Rhodes po prostu nie przyszła na zajęcia – jakkolwiek z uwagi na wysoką frekwencję dziewczyny niektórych to zdziwiło, tak nikt się nie niepokoił – do czasu, gdy jej nieobecność nie przedłużała się ponad tydzień. Wszystkie jej prywatne rzeczy znajdowały się na swoim miejscu w jej zamkniętym na klucz pokoju wykluczając w ten sposób nagły wyjazd z uczelni, który i bez tego byłby podejrzany z uwagi na to, że Lilian miała w tym roku ukończyć naukę. Dyrekcja zareagowała natychmiast, wzywając służby bezpieczeństwa do wszczęcia dochodzenia i wprowadzając kontrolę tożsamości wchodzących i wychodzących z budynków. Spotkało się to z falą krytyki przypominającej, że żyją w XXI wieku, jednak zwolenników działań dyrekcji nie brakowało.
Było to jednak wydarzenie mające wpływ jedynie na uczelnię, nie Seaberg – do czasu, gdy nie spłonęła drewniana stodoła będąca najstarszym budynkiem miasta o statusie zabytku. Gazetki Seaberg rzuciły cień podejrzenia na studentów, co w mig podchwyciła starszyzna, domagając się przeprosin i zadośćuczynienia z ich strony. Samorząd uniwersytetu wstrzymywał się z wystosowaniem stosownego pisma broniąc się brakiem istniejących dowodów wskazujących na czyjąkolwiek winę.
Jak w każdym konflikcie, istniały osoby dostrzegające punkt widzenia obu stron – nie powstrzymało to jednak otoczenia od tworzenia wyizolowanych, wzajemnie sobie niechętnych klik.

Akcja zaczyna się pod koniec października – ok. miesiąc od zaginięcia Rhodes i tydzień od spłonięcia budynku.